piątek, 1 listopada 2013

Czytać czy e-czytać? Oto jest pytanie... O tym i o innych dylematach w zmieniającym się scyfryzowanym, zgadżeciałym świecie.

Basia Pelc z Czytelni wita wszystkich ponownie;).

Dzisiaj porozmawiamy o kolejnych, rozległych tematach. O czytnikach, e-czytaniu, o internecie, o facebook'u, o przyszłości czytelników, o cyfryzacji w szkole, o pędzącym na łeb na szyję technologicznym wyścigu szczurów - troszkę sporo informacji jak na jeden wpis, ale jakoś nie umiem ich rozdzielić.

Przedstawiałam ten post kilka miesięcy temu u siebie w Czytelni, ale myślę, że niewiele osób z Was go czytało.

Dzisiaj będę wymagała od Was dużo - musicie przeczytać cały tekst ZE ZROZUMIENIEM, jest rozpięty, ale czytanie go "po łebkach" nie ma dla mnie troszkę sensu, bo może wyjść coś dziwnego podczas naszych rozmów w komentarzach ;).
 
Czytać, czy e-czytać? Oczywiście czytać jak się tylko da:) Czytanie książek "zmądrza".
 
Jakiś czas temu mój wspaniały mężulek obdarował mnie cudownym prezentem. Był to czytnik do e-książek (e-booków) firmy KINDLE. Idealnie sprawdza się z czytaniem nowości na które mnie nie stać, niestety w bibliotece muszę czekać na nową pozycję czasami kilka miesięcy w długiej kolejce, w bazie e-bookowej w bibliotekach nie ma jeszcze (przynajmniej w mojej) wielu pozycji, zostaje więc internet. Nie znam się na tych sprawach i nie jestem technologicznym geniuszem, ba, jestem wręcz zacofana w nowinkach technologicznych, ale z czytnikiem radzę sobie bezproblemowo - to naprawdę nic trudnego. Do ściągania e-booków używam głównie chomika, czyli strony chomikuj.pl i szczerze mówiąc ona mi wystarcza.
 
Chyba nie muszę wspominać Wam  o tym, że uwielbiam FIZYCZNE, NAMACALNE, PAPIEROWE książki, które mogę dotknąć, powąchać, otworzyć, obejrzeć w całkiem inny sposób, niż e-książkę. Normalna książka po tym jak spadnie, nie zepsuje mi się, nie muszę jej podładować, chociaż, żeby oddać sprawiedliwość e-bookom, to wcale często się ich nie ładuje, a ich bateria rozładowuje się tylko przy zmienianiu stron - strona czytana choćby przez tydzień nie pobiera nic z baterii.
 
W życiu nie zrezygnuję z bibliotek/książnic - mają u mnie w sercu wyjątkowe, szczególne miejsce, ale "świeżynki" często czytam i tak na moim Kindle'u. Wspaniały, czarno-biały ekran, matowy i papierowy efekt odczytu, dzięki któremu oczy wcale się nie męczą, nie tak jak w przypadku użycia komputera, czy tabletu. Pomimo iż czasami czuję się winna - jakbym zdradzała książkę (ha ha), to szybko się przekonałam do mojego czytnika: bardzo proste menu, co uważam za plus, łatwa obsługa i co najważniejsze bez żadnego problemu ściągam za darmo nowości.
 
Przykład sprzed ponad pół roku temu:"Trafny wybór" J.K.Rowling:
-w bibliotece jestem 7-ma w kolejce (czyli najszybciej za 6 miesięcy ją otrzymam),
-wypożyczenia międzybiblioteczne - koszty przesyłki ok 9,50zł i oczywiście czas oczekiwania w kolejce, oraz potem na przesyłkę,
-w księgarni za najtańszą w miękkiej oprawie muszę zapłacić 39,99zł,
-a na Chomiku za darmo i "od ręki".
 
Szczególnie dla tych, którzy mają daleko do biblioteki, lub księgarni, cyfrowe książki to niesamowicie dobra nowina, oczywiście pod warunkiem, że mają internet i umieją wypożyczyć czy ściągnąć e-book'i.
 
Artykuł Miłady Jędrysik "Jak e-czytać i nie zgłupieć" w Gazecie Wyborczej z dnia 13.03.2013r. przedstawia kilka przykładów na to jak e-czytanie ma nam pomóc się rozwijać, uczyć, a nie ogłupiać. Jak także powinniśmy odnaleźć się w dzisiejszym skomputeryzowanym, zgadżeciałym świecie nie zatracając siebie. Muszę z tego dość sporego artykułu przedstawić Wam kilka cytatów, które uznałam za ciekawe, intrygujące, coś wnoszące do naszej wiedzy i poglądów na świat i rzeczywistość. Artykuł nie tyczy się tylko e-booków:
 
"Już 26 proc. mieszkańców USA ma czytniki... W Polsce rynek czytników też nie ma się chyba tak źle, jak to się wydaje polskim wydawcom, którzy oceniają go na podstawie sprzedaży polskich książek. Nie biorą pod uwagę, że czytnikowcy kupią książki na całym świecie. Albo pobierają z chomika. Według ostrożnych szacunków takich czytelników mamy już 100 tys."
 
Ten jest najbardziej szokujący, bo przedstawia gorzką prawdę, czyli prawdopodobnie naszą przyszłość:
"Już nigdy nie załapiemy się na rewolucje Gutenberga. Era książki jako masowego nośnika informacji właśnie się kończy."
 
O Nick'u Carr i jego książce "Płycizna" dotyczącej ery internetu i masy hiperlinków, które nie sprzyjają koncentracji, Jędrysik pisze: "Jego kasandryczna teza brzmi: internet oferuje nam zbyt dużo natychmiastowych przyjemności. Rozprasza uwagę, więc nie jesteśmy w stanie skupić się na dłuższym wywodzie, myślimy "płycej", bez niuansów, wszystkich za i przeciw...Dojeżdżam do pracy pociągiem i w drogę zabieram książkę-na papierze albo na Kindle'u-ale nie tablet. Dobrze wiem, że zamiast czytać na nim książkę, siedziałabym na Facebooku...Ale to nie do końca jest tak, że siedzenie na FB tylko ogłupia. Zwłaszcza, że weźmiemy ilość ciekawych artykułów zalinkowanych przez znajomych... i dyskusje, od których nie sposób się oderwać. Prawdą jest też, że m.in. dzięki czytaniu książek wyrobiłam sobie kompetencje, które pozwalają mi dzisiaj korzystać z tego cyfrowego bogactwa wiedzy. Ale ostatnio mam wrażenie, że swe intelektualne kompetencje bardziej rozwijam na FB niż gdziekolwiek indziej. Może rację miał Platon, gdy włożył w usta Sokratesa krytykę książki za jej brak interaktywności-z książką się nie podyskutuje, nie wyłoży jej własnych racji. Zawsze za to można podyskutować o książce w sieci."
 
"Potrzebna jest więc cyfrowa szkoła, która nie polega tylko na kupieniu dzieciom laptopów. "Kasandry" przeoczają zwykle informacje, że w ramach programu "Cyfrowa szkoła" polskie państwo zamówiło pionierskie badania, jakie rodzaje cyfrowych lekcji przyniosą największe korzyści uczniom."
 
Inny artykuł Wojciecha Orlińskiego ukazuje, że wyśmiewał on złudzenie, że sama cyfryzacja, niepoparta pracą nad naszym kulturowym kapitałem, jest edukacyjna szansą dla Polski.
"Gdy już umrą szkoły, muzea i biblioteki, połączy nas facebookowa grupa : "Wszyscy Polacy to jedna rodzina", gdzie będziemy wymieniać zdjęcia śmiesznych kotków i złote myśli z Twittera ministra Sikorskiego. To groźne złudzenie, bo praktycy internetu wiedzą coś, co umyka teoretykom. Sieć nie integruje, sieć atomizuje. (...) Tylko staroświecka, analogowa kultura papierowych książek może pełnić funkcję integracyjną"
 
Są to dość sprzeczne poglądy obydwu osób, z którymi zarówno trudno się nie zgodzić i trudno... się zgodzić. Chociażby to, że moje serce nie chce tego, aby książki zostały wyparte przez technologie jako MASOWY NOŚNIK INFORMACJI. Smutne to, byłaby to krótko mówiąc zbrodnia ludzkości, gdyby w przyszłości, tak po kilku wiekach, nie pozostały po nas żadne prawdziwe książki.
Jeżeli mówimy o Facebook, to służy on każdemu do czegoś innego- ważne jest to żebyśmy mogli go wykorzystać do słusznych spraw i celów-pogłębiania swoich zainteresowań i wiedzy.
 
Ciężko zobaczyć przyszłość bez komputerów i technologii - to nasze bogactwo z którego musimy sobie zdawać sprawę, nie być anty wszystkiemu, ale uczyć się i czerpać jak najwięcej! Jednak pamiętajmy o tym, że nie możemy się w tejże cyfryzacji zatracać bez pamięci, bo przez przypadek stracimy własną tożsamość - polubimy to co przyjaciele, będziemy czytać, pisać i mówić o tym samym co wszyscy, a przecież każdy z nas JEST inny (nie tylko z okładki, zdjęcia profilowanego, czy ze zdjęcia w tle-jak na FB), jest taki jakiś jedyny w swoim rodzaju:)
 
Musimy znaleźć złoty środek pomiędzy wiedzą, kulturą, cyfryzacją, płycizną i kiczem. Łatwo powiedzieć, prawda?

Jeżeli mówimy o książkach i o e-książkach, to oczywiście książki są dla mnie najważniejsze, a e-książki traktuję czasami jako substytut (staram się je czytać najrzadziej jak się da). Nie daję się zwariować, książki i biblioteki to są moje ulubione "rzeczy" na świecie :D i nie sądzę, aby cokolwiek miałoby to zmienić.
 
Warto wspomnieć także o artykule, który przeczytałam już jakiś czas temu, czyli 18.03.2013r. Porusza on także temat czytelnictwa, książek i e-książek:
Pulowerek.pl- miejsce książki w XXI wieku. Ukazuje kilka ciekawych wad i zalet e-booków. Zaletą jest np. aspekt ratowania drzew przed wycięciem na produkcję książek - ekolodzy z pewnością temu przyklasną.
 
Dodatkowo dodaję przeróżne ciekawe, zabawne zdjęcia i rysunki dotyczące poruszanej tematyki związanej z e-bookami - większość z www.wachamksiazki.pl
Miłego oglądania ;)
 




 





 
 





 








 

 
 
Żałuję, że mój czytnik nie ma opcji podświetlenia w nocy, tak abym mogła czytać po ciemku, a strona by się świeciła. Żałuję także, że ebooki nie są wielkości kartki A4, czyli książki, lub zeszytu - wtedy nie trzeba by było kombinować w ustawieniach z powiększeniem liter na stronie, bo miałyby oryginalną wielkość, tak jak i w książce - szczerze mówiąc, totalnie nie mogę tego zrozumieć. Tak powinno być od początku. Tablety są takie duże, to czemu nie zrobią tak z czytnikami e-booków???? Paranoja. A może ja o czymś nie wiem? Oświecicie mnie?

Na zakończenie powiem tak - jeżeli nie jesteście przekonani do czytnika, a ktoś kupił Wam go w prezencie, to zawsze możecie go użyć do innych celów - na przykład jako... zakładkę do książki;P:D


O bibliotekach (taki biblioteczny ze mnie zwierz) i ich wizji w przyszłości opowiem Wam innym razem... Miałam dołączyć o nich kilka słów tutaj, ale jednak je wycięłam, bo dla mnie to wspaniały, wręcz idealny temat do większego rozpisania, do dłuższych przemyśleń.


Tradycyjnie kilka pytań, aby na wstępie pociągnąć Was troszkę za języki:
 
Czy używacie czytników?
NIE:
Nie chcecie ich nigdy używać?
Dopiero planujecie zakup?
Czy myślicie, że może z czasem się do nich przekonacie, czy nie jest to raczej możliwe?
TAK:
Jakiej firmy czytników używacie - pytam z krystalicznie czystej ciekawości ?
Z jakich stron internetowych ściągacie e-booki?
Czy gdybyście mieli kupować czytnika e-booków, to czy miałby on opcję podświetlenia stron, tak aby można było spokojnie czytać po ciemku?
Czy cenicie sobie łatwą dostępność i szybkość ściągnięcia e-książki z internetu? I oczywiście to, że są one bezpłatne, a jeżeli ktoś płaci za nie, to że są tańsze? Chociaż (według mnie)powinny być one maksymalnie za 5zł.

O cyfryzacji, internecie i całej reszcie:
Czy używacie facebooka? Jeżeli tak, to do jakich celów Wam on służy? Czy także do zapoznawania się z literaturą (nowościami, autorami, inicjatywami) i do pogłębiania swojej wiedzy w jej temacie?
Czy myślicie tak jak autorka artykułu, że etap książek i era Gutenberga niedługo się skończy?
Czy jesteście przerażeni wizją przyszłości cyfryzacji, czy przyjmujecie to spokojnie, bo przecież co ma być to i tak będzie?
Czy myślicie, że w dobie internetu (i podkładania w nim szybkich i sprawnych odpowiedzi i streszczeń utworów dla uczniów), coraz mniej ludzi będzie czytało książki, które wymagają czasu, skupienia, odizolowania od rówieśników i komputera?

Jakakolwiek by ta przyszłość nie była, to nie wyobrażam sobie, żebym na starość na emeryturze nie czytała książek, e-booków, tudzież innych stuków puków :P Jakoś za audiobookami nie przepadam, ale kto wie, może moje patrzałki na starość odmówią mi posłuszeństwa i zostanie mi tylko słuchanie książek? Gorzej jak oślepnę i ogłuchnę - musiałabym się uczyć Braille'a, ach ta starość - ile jeszcze wyzwań przed nami, nieprawdaż? ;)

Może macie jakieś inne ciekawe przemyślenia, przykłady, lub pytania?
Porozmawiajmy sobie o tym wszystkim.
Zapraszam...

88 komentarzy:

  1. Czy używacie czytników?



    Nie, nie używam, bo go nie mam. :) Ale nie zamykam się na tę formę czytelnictwa i kiedyś na pewno dorobię się swojego czytnika. I tak jednak tradycyjne książki będą mi najbliższe. :)


    Facebooka oczywiście używam. Najpierw używałam go tylko prywatnie, potem prywatnie i blogowo. A teraz łapię się na tym, że częściej używam konta blogowego niż prywatnego. ;) Na FB należę do grup związanych z literaturą, obserwuje pisarzy, wydawnictwa, więc tak - pomaga mi on w poszerzaniu i pogłębianiu mojego zainteresowania związanego z literaturą.


    Ludzie już mało czytają, ale cieszy zainteresowanie e-bookami - w końcu to też książki. :) Moje otoczenie niestety potwierdza te niechlubne statystyki, w których mówi się, że Polacy nie czytają. U mnie w rodzinie regularnie czytam tylko ja, inni tylko z doskoku. Szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  2. Temat szeroki i głęboki jak rzeka :P Nie ma czytnika, choć cały czas o nim myślę. Ale cena Kindle jest dość wysoka, więc na razie w planach.Kiedyś bym nawet nie brała tego pod uwagę, ale częste podróżne komunikacją miejską nie zawsze ułatwia czytania papierowych książek. Szczególnie kiedy opasłe tomy trzeba nosić w torbie.


    Z drugiej jednak strony zastanawiam się nad tabletem. Wprawdzie nie do czytania, ale właśnie do maila, fb czy nawigacji.


    Zdaję sobie sprawę jak fb ogłupia, stąd ograniczam się do przeglądania pobieżnie tablicy raz na jakiś czas. Nie zmienia to jednak tego, że nadal lubię w ciszy zatapiać się w słowie pisanym :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytnik mam już prawie rok i uwielbiam go!

    Jakiej firmy czytników używacie - pytam z krystalicznie czystej ciekawości ?



    PocketBook (do kupienia w Empiku).


    Z jakich stron internetowych ściągacie e-booki?



    Chomikuj.


    Czy
    gdybyście mieli kupować czytnika e-booków, to czy miałby on opcję
    podświetlenia stron, tak aby można było spokojnie czytać po ciemku?



    Nie jest mi to potrzebne, bo raczej czytam w dzień, a jeżeli robię to wieczorem to normalnie włączam światło.


    Czy
    cenicie sobie łatwą dostępność i szybkość ściągnięcia e-książki z
    internetu? I oczywiście to, że są one bezpłatne, a jeżeli ktoś płaci za
    nie, to że są tańsze? Chociaż (według mnie)powinny być one maksymalnie
    za 5zł


    Cenię sobie. Można mieć książkę bez wychodzenia z domu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się nie podoba idea ściągania nowości z chomika i myślę, że prędzej czy później się skończy. E-booki są niestety drogie, zanim eczytniki zrobiły się popularne, były o wiele tańsze, ale tam też obowiązują prawa autorskie. Mam e-czytnik Prestigio, ale póki co nieczęsto go używam; planuję kupować ebooki nowości, bo to jednak trochę tańsze niż wersja papierowa.
    Wydaje mi się, że mówienie, że e-czytniki ogłupiają, jest zupełnie bez sensu, bo oba sposoby to w końcu czytanie. Mimo to mam bardzo duży sentyment do tradycyjnych książek i mam ogromną nadzieję, że nie znikną.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytnika nie mam, ale chciałabym mieć przede wszystkim dlatego, że łatwiej byłoby mi na studiach - nie musiałabym tak często latać do bibliotek albo na ksero, żeby kombinować z różnymi podręcznikami, opracowaniami, których często po prostu jest za mało w bibliotekach publicznych i uniwersyteckiej, a na komputerze czytać nie potrafię. Nie popieram ściągania nowości wydawniczych z chomika - portale z ebookami oferują tak konkurencyjne ceny, że grzechem byłoby nie kupić nowości, która kosztuje 10-20 zł zamiast 40zł. Właśnie dlatego też chciałabym miec czytnik - dla tych promocji ebookowych, chociaż pewnie i tak kupowałabym cały czas książki papierowe - może to mniej praktyczne z punktu widzenia rozwoju technologicznego, ale cóż - uwielbiam je układać na półkach, po prostu je mieć fizycznie w ręce. Jestem tradycjonalistką pod tym względem ;) A facebook to ostatnia strona, jaką posądziłabym o jakiekolwiek wartości edukacyjne, bo przynajmniej u mnie ludzie wrzucają wiecej głupot, super fotek lub tego, co jedli na śniadanie. Mam pytanie. Co to mnie obchodzi? Jestem zdania, że jeśli ktoś szuka informacji w Internecie, to poradzi sobie bez FB, szperając na stronach z wiadomościami, portalach, forach itp. Sama FB używam głównie do szybkiego kontaktu z ludźmi, owszem, jest to też pewna forma rozrywki, ale nie jestem od FB uzależniona i tego nie zrozumiem nigdy ;)
    Hm, nie zgodzę się z tym, że ebooki powinny być maksymalnie za 5 zł. Ok, nie ma papieru, wysokich kosztów produkcji, ale ebook ma taką samą wartość "wewnętrzną" jak książka papierowa. Ktoś to napisał, ktoś zrobił korektę, ktoś to tłumaczył. Więc czemu nagle ma to kosztować tylko 5zł? To zupełnie niesprawiedliwe.

    OdpowiedzUsuń
  6. Sebastian Kukla1 listopada 2013 13:44

    Ja posiadam już prawie rok czytnik Kindle i jestem z niego bardzo zadowolony. Zanim go dostałem byłem nastawiony umiarkowanie krytycznie, ale moje poglądy uległy zmianie. Pisałem zresztą o tym u siebie. Aktualnie proporcje książek drukowanych i elektronicznych dzielą się u mnie mniej więcej po połowie. Chwalę sobie czytnik, choć kocham książki drukowane, które raczej nie znikną, ale jednak wersje elektroniczne to przyszłość. Cyfryzacja ogarnia cały świat i tego już nie zmienimy. Co do zakupów, to kupuję na nexto.pl i publio.pl korzystając głównie z promocji, które są bardzo liczne. Nie używam chomika, gdyż uważam, że ściąganie książek czy filmów z takich portali to zwykła kradzież :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam czytnika, nie wiem, czy będę go miała, ale to raczej siła wyższa. Chwilowo jestem wiernie oddana książkom papierowym i nawet jeśli przekonam się do czytnika, to papier będzie stanowił dla mnie większą wartość.
    Owszem, Fb mam, używam go głównie do rozmawiania z osobami,z którymi nie mogę się spotkać, bądź do komunikowania się z moją klasą np. czy jest jakiś sprawdzian itd. Do poznawania nowości i podobnych mam lc. Myślę, że era książek nigdy nie upadnie. Wierzę w to, bo miłość do książek jest zakaźna i dopóki możemy myśleć sami za siebie, literatura się utrzyma. Co do ostatniego pytania, to ciężko stwierdzić. Ja to widzę tak, że kiedyś w przyszłości ludzie dadzą się omamić tak, ze myślenie zostanie zakazane i wtedy książki będą jako zakazany owoc. A kto nie lubi łamać zasad? Jak o tym wszystkim myślę, to przypomina mi się film o takiej dziewczynce, którą rodzice próbowali zmusić do oglądania telewizji, a ona pochłaniała coraz więcej książek. Później się okazało, że jest czarodziejką i chodziła do szkoły z taką głupią dyrektorką i bardzo miłą wychowawczynią i później pomagała tej nauczycielce i skończyło się długo i szczęśliwie :D To był film mojego dzieciństwa, ale już nie pamiętam nazwy. Za to treść jak najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mam czytnika, a trochę chciałabym go mieć. Co ja gadam! Bardzo chciałabym go mieć! :) Co prawda wolę książki w wersji papierowej, tradycyjnej, ale taki czytnik to kolejny sposób na szybki i łatwy dostęp do książek. A tych nigdy dość :)

    FB mam i się tego nie wstydzę :P Bo ostatnio mam wrażenie, że jest jakaś moda na wstydzenie się tego faktu :/ Na FB rozmawiam z przyjaciółmi, znajomymi. Poznaję ciekawe nowe miejsca, osoby. czytam o nowych książkach. Używam tez do odmóżdżającej rozrywki :) Dobrze jest się tak całkowicie rozluźnić.

    Obawiam się, że z tym końcem ery Gutenberga może być coś na rzeczy. Jeśli jednak czytelnictwo i książki - nawet te w wersji elektronicznej - przetrwają, to nie rozpaczam aż tak bardzo. Smutno mi, że mogą ksiązki papierowe zniknąć, stać się przedmiotem muzealnym ... Jednak, chyba to aż tak szybko się nie stanie, póki takie dinozaury jak ja żują ;)

    Cyfryzacja, ma swoje zalety i wady, jak każde zjawisko tego typu. Przecież, kiedy zaczęto drukować pierwsze książki byli tacy - i ot nie mało -którzy uważali je za zło wcielone, dzieło szatana, wróżące rozpad społeczeństwa etc. Wszystko zależy od nas, co z tym zrobimy. Więc sama cyfryzacja nie jest zła, tylko my ludzie, możemy tu namieszać.

    Niestety coś jest na rzeczy z tym internetem i łatwym dostępem do wszystkiego, z uproszczeniem wszystkiego. Ja nie wyobrażam sobie, że mogłabym w pierwszej kolejności szukać streszczeń, czy gotowych odpowiedzi w internecie i/lub nigdy nie sięgnąć po książkę, ale wiem, że wiele osób "idzie na łatwiznę", żeby nie zawracać sobie głowy nie potrzebnie głowy śmieciami. Brrrr! Ale tu znowu problem leży przede wszystkim w nas, nie w tej dostępności. Jeżeli ktoś chce pójśc na łatwiznę, to zrobi to.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pimeys, dobry pomysł z tym zakazem czytania książek i robienia na przekór prawu :) Pocieszający :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakiej firmy czytników używacie - pytam z krystalicznie czystej ciekawości?
    PocketBook (przy okazji pozdrawiam Kingę. Myślałam, że wszyscy czytelnicy mają Kindle)

    Z jakich stron internetowych ściągacie e-booki?
    - chomik. Tutaj pragnę odnieść do słów Moje książki, bo uważam, iż porusza bardzo ważny temat. Wiem, że to strona co by nie skłamać piracka. Są tam jednak i materiały legalne. Zwykle to utwory młodych twórców,którzy chcą sprawdzić jaki będzie odbiór społeczny ich książek. W tym aspekcie z niego korzystam, bo większość pozycji tak czy owak nie pojawi się nakładem wydawniczym.
    - http://www.ebooks43.pl - legalna stronka z kilkunastoma ebookami zwykle opowiadaniami i felietonami które ukazały się już w prasie. Oczywiście, jest haczyk. Podając email zgadzasz się na wysyłanie informacji o zakupach grupowych. Ja już nauczyłam się je ignorować,więc jestem zadowolona.
    - ebooki od autorów w formie egzemplarzy recenzenckich. Brak kosztów, a jeśli książka jest dobra to z przyjemnością o niej napiszę, a książkę papierową kupi jakiś czytelnik na czym autor zarobi. W ogóle mam utopijne marzenie by kiedyś było tak, żeby nikt nie piratował książek i zarówno pisarz jaki czytelnik się porozumieli.

    Czy gdybyście mieli kupować czytnika e-booków, to czy miałby on opcję podświetlenia stron, tak aby można było spokojnie czytać po ciemku?
    Długo się nad tym zastanawiałam. Czytnik kupiłam bez tej opcji ze względu na dużą wadę wzroku, wiec mimo szczerej ochoty, chyba jednak bym nie kupiła.

    Czy cenicie sobie łatwą dostępność i szybkość ściągnięcia e-książki z internetu? I oczywiście to, że są one bezpłatne, a jeżeli ktoś płaci za nie, to że są tańsze?
    Lubię dostępność.Mieszkam w małej miejscowości, więc to dla mnie ważne. Na polski rynek gdybym miała taką możliwość, wprowadziłabym jednak funkcję kupowania przez SMS.

    Czy używacie facebooka? Jeżeli tak, to do jakich celów Wam on służy? Czy także do zapoznawania się z literaturą (nowościami, autorami, inicjatywami) i do pogłębiania swojej wiedzy w jej temacie?

    Używam. Mam fanpage mojego bloga oraz profil prywatny. W pierwszym przypadku są tam jedynie linki do moich notek i odsyłacze do konkursów innych. Na blogu prywatnym mam fanpage ulubionych blogów, wydawnictw, filmów, celebrytów i moich znajomych oraz kilku fundacji, które wspieram esemesowo lub rozpowszechniając ich treści. Czasem szukam jakichś trafionych cytatów.

    Czym myślicie tak jak autorka artykułu, że etap książek i era Gutenberga niedługo się skończy?
    Mam nadzieję, że nie! Nic nie zastąpi papierowej książki.

    Czy jesteście przerażeni wizją przyszłości cyfryzacji, czy przyjmujecie to spokojnie, bo przecież co ma być to i tak będzie?
    I tak i nie. Zaletą cyfryzacji jest oszczędzanie drzew, ale z drugiej strony boję się, że jeden atak hakerski mógłby zniweczyć dokonania literackie wielu pokoleń twórców.

    Czy myślicie, że w dobie internetu (i podkładania w nim szybkich i sprawnych odpowiedzi i streszczeń utworów dla uczniów), coraz mniej ludzi będzie czytało książki, które wymagają czasu, skupienia,
    odizolowania od rówieśników i komputera?
    Już tak się dzieję i naszą rolą jest każdego dnia przekonywać innych, że to zły kierunek. Warto samemu świecić przykładem i czytać,a inni też zaczną.

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie w rodzinie czyta babiniec, męska strona nie jest zainteresowana lekturami.
    Dla mnie też tradycyjne książki są najważniejsze, ale czytnik to naprawdę fajna sprawa. Jak wygram w lotka, to Ci go kupię w prezencie - I promise:)))
    Na fb mam tylko jedne konto, takie połączenie mnie i bloga:PPP. Też dzięki niemu obserwuję nowości wydawnicze.
    Jakie to smutne, że czytelnictwo spada...

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniała odpowiedź, jestem pod wrażeniem. I otwierasz mi oczy na sprawy kupowania/ściągania ebooków. Widzisz, nie miałam niestety pojęcia, że przez Chomika i jemu podobne strony ceny kształtują się w ten sposób. Ach, tylko by się chciało wszystko za darmo, prawda?;):DDD Ceny są rzeczywiście "po byku" jak za nowość w wersji e-book mam zapłacić 25, czy nawet 35zł - toż dla mnie to nieporozumienie:(.
    Ja mam Kindle 5 i nie wiem czy to to samo (mąż by wiedział haha) jest bez podświetlenia niestety - w nocy podświetlenie bardzo by mi się przydało - czytałabym sobie w łóżku przy śpiących mężu i córce i nikomu po oczach nie świeciła, także dla mnie byłoby to rozwiązanie idealne.
    Troszkę mi żal, że czas książki zaczyna się powoli kończyć, ale tak jak i Ty podchodzę do tego spokojnie. Kurczaki co będzie, to będzie, prawda? A jeżeli chodzi o czytnik, to jest świetny do czytania w podróży i na wyjazdy , nie zabierasz ze sobą wielu książek, a jeden czytaniczek w którym masz tysiące książek. Mam w domu około 550 książek na półkach i aż się sypią, a w czytniku ponad 1000, czyli dwa razy tyle - aż do dzisiaj nie mogę wyjść z wrażenia jak sobie to porównam :PP
    Tak, wszystko przyspiesza, to i czytelnictwo spada, nawet osób, które czytają 3 strony tekstu (nawet na ekranie) rocznie jest coraz mniej!!!! Aż się włos na głowie jeży, bo co to są 3 strony, prawda?
    Dzięki za udział w dyskusyjach...

    OdpowiedzUsuń
  13. Mi mąż kupił czytnik za 300 złotych w komisie, nowego Kindle'a 5 - trafił na niebywałą okazję:)). To może odkładaj do świnki skarbonki? Ja robię tak od dłuższego czasu, jak na coś zbieram:))
    Tak w podróży czytnik jest po prostu idealny!!! Polecam!!! Wiem co mówię;).
    I oby jak najdłużej została nam ta miłość do książek w ciszy i spokoju:)).
    Nawet można to pogodzić z wychowywaniem córki - czytam wieczorami jak usypia, więc nie jest źle...:))

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi właśnie przydałaby się opcaj podświetlenia, bo nie chcę świetić w nocy i wieczorami śpiącemu mężowi i córce, ale może kiedyś się dorobię haha. Na razie mam lampeczkę na klamrę i nie jest źle :PP
    Ja też szaleję na Chomiku :))).

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytanie tylko i wyłącznie "zmądrza" - zgadzam się w 100%.
    Wiem, gdyby nie chomikuj, to ebooki byłyby tańsze. Ale są strasznie drogie niestety 25zł lub 35 zł za ebooka? - toż to czyste przegięcie.
    Ach te cudowne, papierowe książeczki - jak ich nie kochać, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedyś były po 5-10zł. :-/ Pewnie za jakiś czas stanieją.
    Kurczę, papierowe książki mają swój udział w mojej osobowości. E-booka sobie nie postawię na półce i nie będzie zdobił mi domu. Nie ma żadnego charakteru ani zapachu. Nie ma co układać.

    OdpowiedzUsuń
  17. hahaha, wyszłam na kradziejkę, ale ebooki są tak drogie, że jestem często zszokowana - 25 czy 35 zł na ebooka - toż to szok:))) Nie znam się za bardzo na tym wszystkim, ale mąż mi ściąga z Chomika doładowując pieniądze, więc nie zawsze mam coś za darmo, bo także za to płacę - szczególnie jak plik jest ponad 1 Mb, a bardzo często jest.
    Cyfryzacja pędzi na łeb na szyję i musimy się w niej jakoś odnaleźć, damy radę nie ma innej opcji :))).

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj chciałabym by ludzie zaczęli myśleć o Chomiku w takich kategoriach bo to naprawdę gwóźdź do trumny dla wielu wydawnictw... To że jestem przeciwna tej formie ściągania ebooków nie znaczy jednak że moim zdaniem za każdy ebook trzeba płacić. Niedawno kupiłam ebooka w którym na początku zamieszczono bardzo fajny tekst. Jego przesłanie było mniej więcej takie, że jeśli mam ochotę, mogę go pożyczyć rodzinie czy znajomym. Nie powinnam natomiast udostępniać go wszystkim jak leci w internecie. Dla mnie to już krok w lepszym kierunku. Raz kupię ja, raz znajoma i w ten sposób przeczytam zupełnie legalnie 2 książki.

    Jeśli się nie mylę Twój Kindle ma przyciski do zmieniania stron, mój ma ekran dotykowy. Nie wiem czy wolno tutaj wstawiać linki, ale na temat swojego swego czasu kilka razy pisalam na blogu http://alison-2.blogspot.de/search/label/Kindle



    Jeszcze niedawno przerażała mnie wizja braku papierowej książki, jednak teraz zupełnie się z tym pogodziłam. Nie wykluczam że będą jeszcze pojawiać się książki papierowe ale raczej dla kolekcjonerów. Mogę sobie wyobrazić wydawnictwo które kiedyś będzie wydawało np. klasykę w pięknych twardych oprawach... ;-)


    Na statystyki dotyczące czytelnictwa spoglądam sceptycznie bo znam szalenie ciekawe osoby, które nie czytują książek ale np wiele podróżują i w ten sposób poznają świat. Nie każdy kto nie czyta jest automatycznie półgłówkiem ale fakt... tych niestety chyba nam przybywa...

    OdpowiedzUsuń
  19. Książkówko kochana jeśli ja wygram też na czytnik dla Ciebie nie zabraknie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Też marzy mi się, aby papierowe książki były dostępne na co dzień, ale myślę, że z czasem będą bardzo drogie i będą towarem niszowym dla milionerów i do muzeum, książnic i w jakichś sejfach lub za szybą w wielkich bibliotekach jako ewenementy i potwierdzenie naszej przeszłości, bo biblioteki ulegną totalnej cyfryzacji - już słyszałam o tym, że powstała biblioteka bez książek!!! Ech, to już nie będzie to samo, ale ważne, żeby ludzie czytali, forma nie jest najważniejsza na świecie, ważna jest wyobraźnia i wiedza - rozwijanie jej dzięki książkom, czy to papierowym, czy ebookom, czy innych przyszłościowym stukom - pukom;)) :P Ale to będzie kiedyś... Mam nadzieję, ze nie za naszej kadencji.

    OdpowiedzUsuń
  21. Absolutnie nie uważam, że fb trzeba się wstydzić, ja za nim za bardzo nie przepadam, ale w sumie nigdy za nim nie przepadałam haha.

    OdpowiedzUsuń
  22. Taaaak i tak jak pisałam powyżej a propos przyszłości na odpowiedź Pimeys, że z czasem książki niestety będą za drogie, będą towarem luksusowym... Tak mi się wydaję, udaję wyrocznie haha.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wiesz co właśnie sobie pomyślałam - napisałam to powyżej w odpowiedzi u Pimeys, że książki z czasem będą towarem luksusowym, bardzo drogim, co o tym myślisz? Myślę o książkach papierowych.
    A jeżeli chodzi o Chomika, to mąż doładowuje mi tam konto i wszystko co ściągam i jest powyżej 1 Mb, to za to płacę. Więc nie do końca wszystko podbieram, tudzież kradnę;):P

    OdpowiedzUsuń
  24. Tylko musimy grać hahahah, ja nawet nędznej trójczyny nie mogę trafić :( chlip chlip

    OdpowiedzUsuń
  25. Wywołałaś mnie do odpowiedzi więc odpowiadam ;-) Oczywiście mój wywód dotyczył książek za które normalnie pobierana jest opłata. Gdyby Chomik ograniczał się do twórczości którą autorzy dobrowolnie i nieodpłatnie tam udostępniają, bardzo chętnie bym tam zaglądała i ściągała. Nie mogę jednak pogodzić się z faktem że pieniądze (bo jeśli dobrze kojarzę to są tam jakieś opłaty za transfer), ktore mogłyby trafić do wydawnictwa i za które można by wydać kolejną książkę trafiają do twórców strony, która ułatwia pirackie rozprowadzanie książek. W sumie nie wiem czy twórcom Chomikuj takie piracenie się podoba, nie wiem też jak można by to ukrócić, jednak tak długo jak dziala to na obecnych zasadach, na rynku wydawniczym raczej lepiej nie będzie...

    OdpowiedzUsuń
  26. Tak mój Kindle nie jest dotykowy, Ty masz taki Cool przez duże C - zazdraszczam;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja nie wyobrażam sobie płacić za ebooka 25 czy 35zł, bo trafiam na takie ceny!!! Ok, może rzeczywiście te 5 zł to niewiele, ale jak ja bym chciała wszystko za darmo :P:D hahah Żartuję ;)Na chomiku doładowuję konto i za większość plików jednak płacę - uzmysłowił mi to mój mąż, płacę za pliki o wielkości ponad 1 Mb.
    Tak jak pisałam Pimeys wydaje mi się, że w przyszłości papierowe książki będą tak drogie, że mało kogo będzie na to stać, będą dobrem luksusowym, tak mi się wydaje, ale to jeszcze nie za naszej kadencji.
    Też nie za bardzo lubię fb, używam go jak opublikuję post u siebie na blogu i tam też go dodaję. Nigdy mi jakoś do końca nie podpasował.

    OdpowiedzUsuń
  28. Szkoda tylko że pieniądze nie pójdą do wydawnictwa... Nie zrozum mnie źle, nie mam zamiaru wyzywać Cię od złodziei bo rozumiem Twój problem - chęć czytania przy niekoniecznie dużym budżecie. To niełatwy orzech do zgryzienia... Póki co możliwość wypozyczania ebooków bliskim jest moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem na zmniejszenie kosztów. Nie wiem ile płaci się za ten cały transfer ale polecam Ci stronkę http://swiatczytnikow.pl/ tam codziennie pojawiają sie informacje na temat promocji na ebooki (można również zapisać się na newslettera) Ja już w ogóle nie biegam po stronach tylko własnie tam czytam o wszystkich promocjach i decyduję czy coś mnie interesuje. Bywa że pojawia się tam info o możliwości całkiem legalnego ściągnięcia jakiegoś ebooka w ramach jakiejś akcji. Tak np zdobyłam kiedyś Księżniczkę z lodu
    Dokładnie - wyobrażam sobie książkę jako towar luksusowy, świetnie wydany, niestety drogi ... ale piękny ;-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja mam połączony profil na fb prywatny i blogowy, ale używam głównie do dodawania moich postów z bloga, jakoś nigdy mnie fb do siebie do końca nie przekonał :)).
    Świecę przykładem, aż oczy bolą - czytam namiętnie:)))
    Tak, mnie również przerażałby taki hakerski atak!!!
    Jakoś mi się wydaje - tak jak pisałam Pimeys - książki papierowe w przyszłości będą bardzo drogie i będą towarem luksusowym. Takie mam odczucia, niestety...
    Na chomiku też płacę za książki powyżej 1 Mb - doładowuje się tam swoje konto.

    OdpowiedzUsuń
  30. Tak jak pisałam Książkówce, jak wygram w lotka to kupię Ci super, cool, wypasionego czytniczka :))).

    OdpowiedzUsuń
  31. Pisałam poniżej u Pimeys, że obawiam się, że książki będą w przyszłości tak drogie, że będą niestety dobrem luksusowym... :(((

    OdpowiedzUsuń
  32. O, dziękuję za namiary - z chęcią skorzystam xxx. Dzięki Wam dowiaduję się właśnie o innych stronach, tak jak mówiłam - ze mnie była dość ciemna masa, ale z pewnością zapoznam się z Waszymi propozycjami.
    Tak, wydawnictwa raczej nic z chomikowych pieniędzy nie zobaczą :(((.

    OdpowiedzUsuń
  33. Dzięki :D Teraz pozostaje mi czekac na Twoją wygraną :P :D

    OdpowiedzUsuń
  34. hmm, no właśnie z tym może być gorzej, prawdopodobieństwo 1: 13 000 000

    OdpowiedzUsuń
  35. Były próby regulacji tej kwestii przez serwis, ale wydawnictwa nie uwierzyły, czemu akurat się nie dziwię. Teraz można kupić legalnie za punkty książki i wydawca dostaje pieniądze (takie pliki są specjalnie oznaczone), ale tu jest myk, bo trzeba mieć punkty, więc trzeba udostępniać swoje treści.
    Dziękuję za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Tez nie uważam, że trzeba, ale czasami bywa modnie być niemodnym ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. To się nazywa bycie Cool przez wielkie C.

    OdpowiedzUsuń
  38. No zaczęłam :P Ale a to wyjazd integracyjny, a to coś a czytnik pozostaje nadal w strefie planów :P

    OdpowiedzUsuń
  39. Ale na Chomiku doładowanie konta nie kosztuje wiele i wtedy za ściągnięcie takiego ebooka to są groszowe sprawy to raz, dwa, co ma z tego wydawnictwo/autor itp? Wielkie nic :) Nie wiem, ile przeciętnie mega ma jeden pdf z taką książką, ale jak doładujesz konto na 1gb za grosze, no to jednak można ściągać i ściągać. :P
    Być może książki podrożeją znacznie, zwłaszcza wobec tej ostatniej genialnej ustawy, jaką chcą wprowadzić - jakoś nikt nie widzi tego dobrze poza twórcami :] A też rozwój pójdzie tak do przodu, że ludzie będą woleli mieć wszystko szybciej bez wychodzenia z domu i zagracania półek - ubolewam czasami nad tą naszą cywilizacją, jakkolwiek melodramatycznie i może głupio by to brzmiało.
    Dla swojego bloga też mam stronkę na FB, udostępniam w sumie więcej niż to, co opublikuję na blogu, ale też nie czesto. Mogłabym bez tego żyć, ale się przydaje, aczkolwiek tak jak napisałam, uzależnieniem to w ogóle nie jest. :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Może taka cena za ebooka to dużo, ale też warto szperać na tych stronach, bo często są duże promocje typu -50% i książki za 10-15 zł można nabyć, nawet takie, które w twardej oprawie kosztują 40-50zł normalnie. ^^

    OdpowiedzUsuń
  41. Dzięki kochana, będę tam często zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  42. Tak autor i wydawnictwo nie mają z tego nic, niestety :((( Zapoznam się z innymi stronkami, nie bij mnie Skrzaciku już, postaram się poprawić ;):DDD xxx.

    OdpowiedzUsuń
  43. Tak, skąd my to znamy, prawda? :))).

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja tu nikogo nie biję, nie odbieraj tego jako atak czy jakieś nieznoszące sprzeciwu piętnowanie Twojej osoby, przecież sama nie jestem święta i nie ma tak, że nigdy nic w życiu nie ściągnęłam innego ;) Po prostu zachęcam do legalnego zdobywania e-booków, o, skoro są korzystne oferty. :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Wiem, wiem :) Ja tak często używam tego określenia "nie bij" bardziej w formie żartobliwej, doskonale Cię rozumiem i totalnie nie odebrałam tego jako ataku na mnie. Masz całkowitą rację, otwieracie mi wszyscy dopiero oczy, że to jest nie do końca w porządku tak postępować. Ciemna masa basiowa nie wiedziała :P;) Pozdrawiam - a swoją drogą czemu jesteś Skrzatem? Maleńka z Ciebie osóbka? Bardzo mnie to ciekawi:))

    OdpowiedzUsuń
  46. Oj dziewczyny, jesteście kochane. :D Tylko ten, tego... Podświetlany proszę bym nocami mogła czytać. ;D

    OdpowiedzUsuń
  47. Basiu, moja mama kiedyś w jednym kuponie miała trójkę i czwórkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Całe 158 cm wzrostu, to i wyżsi Skrzatem mnie ozwali ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. hahahahahah ale mnie rozwaliłaś hahahha
    nie tylko, ale aż :)))

    OdpowiedzUsuń
  50. Sebastian Kukla1 listopada 2013 22:05

    No ceny są spore, to fakt :) Ale szczególnie na publio są często e booki za 9,90, co jest ceną jak najbardziej ok moim zdaniem :) A radę damy, w to nie wątpię :):)

    OdpowiedzUsuń
  51. Dziękuję za informacje, przydadzą się :)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  52. 158? To Książkówkę mogłabyś nazywać Skrzatem :)) Więcej nic nie powiem - pytaj Ewy ;) Ja mam 173 cm, przy mnie to Wy wszystkie takie wypierdki mamuta (jak to mój tata mówi:P:D)

    OdpowiedzUsuń
  53. No nie żartuj!!! Ale chyba nie brała na chybił-trafił, co? Miałą swoje liczby?

    OdpowiedzUsuń
  54. Dać Ewie palec, a ona weźmie całą rękę.... hahahahahahhaha :DDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  55. Ja się znam, bo prowadziłam kolekturę :))

    OdpowiedzUsuń
  56. Świetny post Basiu! Jeśli chodzi o mnie to korzystam z e-czytnika ale bez e-inka a teraz chcę sobie sprezentować nowy z e-inkiem;)) ! jeśli chodzi o Chomika i podobne tego typu strony to korzystałam aby poznać jakąś książkę i przekonać się czy warto ją kupić ale przestałam, bo uważam że to nie fer - ja nie chcę by ktoś kopiował moje teksty i wykorzystywał, a ściągając te książki działa się niestety nielegalnie. I nawet fakt że ceny e-booków są kosmiczne niczego nie tłumaczy...uważam że obniżając ceny tylko by zyskali...ale to ich wybory... Teraz szukam fragmentu książek albo kilku opinii wśród blogerów... czekam na promocje w których e-booki będą dodawane do książek;))

    OdpowiedzUsuń
  57. A jaki to jest czytnik bez e-inka? Czyli, że działa jak tablet, mówisz o tablecie, laptopie, komórce? Mi się bardzo męczą oczy na komórce, czy na laptopie, bo jednak nie ma tego efektu papieru jak w normalnym e-czytniku.

    OdpowiedzUsuń
  58. Może Twój Łukasz sprawi Ci piękny prezent??? :)))
    Tak jak pisałam Ewie - Tusiu jak wygram w lotka, to kupię Wam wypasione e-czytniki, tak superowe z podświetleniem. hihi. Gorzej z wygraniem niestety :((((

    OdpowiedzUsuń
  59. ja mam czytnik jeszcze bez tego efektu "ekran jak kartka papieru";)) kiedyś tego nie było i męczy to oczy;)

    OdpowiedzUsuń
  60. Zobaczysz jaka to wspaniała różnica - myślę, że naprawdę będziesz zachwycona - ja dosłownie przeczytałam stronę i uznałam to za najlepszy wynalazek ever :)))))))

    OdpowiedzUsuń
  61. Ja jakoś nadal jestem wierna papierowej wersji książek, jednak nie ukrywam., że czasem, raczej rzadko, ale zdarza mi się czytać książkę na tablecie :)

    OdpowiedzUsuń
  62. Też wolę papier, ale czytniczek też ma swoje chwile :D

    OdpowiedzUsuń
  63. Nie mówię tu o nikim konkretnym, ale chodzi mi zwłaszcza o te prywatne konta.



    Facebook - strata czasu. Nie rozumiem, naprawdę nie rozumiem co Wy w tym widzicie? Ta strona to doskonały przykład na to jak można marnować czas, pisać ze znajomymi o niczym i wychwalać nowe fotki jakiejś osoby. Może i jestem krytyczna, przepraszam jeśli kogoś urażę, ale jaki jest sens zbierania sobie lajków na fb? Co z tego, że będziesz miał 100, 200 czy 300? Super, jesteś naprawdę populary, gratuluję. Ale tak na marginesie, ilu ludzi tak naprawdę Cię lubi i Ci pomoże jeśli kiedykolwiek (przypuśćmy) będziesz potrzebował pomocy?

    Nie pojmuję tego naprawdę.
    I tak, uprzedzam wasze pytania - mam konto na Facebook`u, a resztę pominę milczeniem...



    A jeśli chodzi o e-booki to nie czytam, bo nie mam czytnika, ale planuję takowy zakupić. xd

    OdpowiedzUsuń
  64. ja uważam, że to fajny sposób na kontakt z osobami z którymi nie możemy się spotkać. Sztucznych znajomości nie utrzymuję, bo po co. Zdjęć nie zamieszczam. To raczej dobra promocja i jak np. mam dodanych kilka blogerek/blogerów to łatwiej mi wyłuskać nowe posty czy konkursy

    OdpowiedzUsuń
  65. CZYTNIK planuję kupić. Nawet już na niego uzbierałam! Tylko wciąż się waham, czy lepiej zainwestować w Kindle z podświetleniem, czy bez, czy może coś innego niż Kindle. jak narazie e-booki czytam - na laptopie. :)
    Facebooka używam głównie do komunikacji z ludźmi, z którymi studiuję. Śledzę też nowości książkowe, strony muzyczne czy podróżnicze :)
    Ja mam właśnie wrażenie, że coraz WIĘCEJ ludzi czyta. Nie ważne czy to książka czy laptop, telefon czy czytnik. Rok temu jadąc autobusem miejskim czułam się trochę jak alien, bo miałam książkę a ludzie patrzyli jak na wariata, że 10 min jade i opasłe tomiszcza zabieram. Teraz ludzie potrafią nawet zagadać i coraz więcej z nich wydobywa swoje cegły i też czyta :D

    OdpowiedzUsuń
  66. Fb służy mi do kontaktu z osobami, które mieszkają dalej ode mnie: jak moja siostra, najlepsza przyjaciółka i przyjaciel który żyje teraz poza granicami Polski. Wrzucam też tam swoje posty z bloga, żeby znajomi mogli sobie poczytać o czym piszę."Lajki" mam tylko ze względu na znajomych na moim blogu, bo mnie zapytali o to i stworzyłam lajkowanie, mi na nim jakoś wacale nie zależy, ale nacisnęli, więc nie chcę tego usuwać, a fb nie używam za często, bo za nim nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
  67. Bardzo to miłe co mówisz kochana - może dostrzegasz takie zjawiska, bo od czasów "Zmierzchu", który stworzył boom i młodzież zaczęła czytać, to już młodzi widząc kogoś z książka nie uważają go za nudziarza, kujona i nie podśmiewają się z niego, ale niestety wiele osób nie DOCZYTUJE książek, albo kończy po jednej stronie i oddaje - a to nie jest czytanie niestety. Młodzi pożyczają więcej książek niż emeryci, ale "spłyceni" internetem czytają po łebkach lub fragmentami, emeryci czytają całość i wolniej i więcej z tekstu rozumieją. Przeprowadzono badania czytelnicze (uczyłam się o tym na studiach w zeszłym miesiącu) i wyszło nawet coś zadziwiającego, że osoby, które pożyczają i czytają wiele, ale nie do końca, bądź fragmentami są mniej inteligentne niż te doczytujące i czytające mniej. Może coś w tym jest, książka książce nierówna, a ilość nie przenosi się na jakość. Ciekawe badania, prawda? :DDD

    OdpowiedzUsuń
  68. Szczerze wątpię, że książki przestaną istnieć, jako coś papierowego. Może w dalekiej, dalekiej przyszłości, jak samochody będą latać. Teraz na pewno nie. Może strony przestaną być papierowe (tak bardziej eko) ale wątpię, ze to zaniknie. Jest wiele rzeczy, które choć ewoluowały, nigdy nie zanikły. Może czasami mamy wrażenie, ze to coś nowego, bo nie wiedzieliśmy, że już to było. No i przecież teraz jest moda na czytanie (co jest najlepszą moda od kiedy pamiętam). Jest dużo kampanii a i ludzie zaczynają rozumieć, że film można zobaczyć w wyobraźni i jest jeszcze fajniej. Oczywiście zawsze znajdą się wyjątki, ale czyż wyjątki nie potwierdzają reguły?

    OdpowiedzUsuń
  69. Mi też się strasznie podoba. Jakby zakazali książek, to drukarnie nie wyrabiałyby się ze swoją pracą. W końcu zakazane smakuje najlepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  70. Ludzie będą czytać, ale krótsze teksty, mniej osób doczyta całe książki, bo coraz więcej robi to fragmentycznie, albo poddaje się po kilku stronach. Tak, też myślę, że wymyślą coś bardziej ekologicznego. Jest taki nowy film z Willem Smithem "After Earth" - "1000 lat po Ziemi". Zobacz jaką tam książkę czyta Smith :P:DDD. Ja zwariowałam :).

    OdpowiedzUsuń
  71. ja na szczęście mam tak, że nawet jak książka mnie męczy, to muszę ją doczytać do końca. bo później sama do siebie miałabym pretensje, że nie doczytałam, a przecież akcja mogła się rozwinąć :D
    Badania niezłe! No i w sumie racja, bo co mi po tym, że człowiek przeczyta 10 stron każdej książki? Nawet porozmawiać o niej nie będzie umiał.

    OdpowiedzUsuń
  72. pytaniem trafiłaś w sedno. facebooka mam. "znajomych" na nim też trochę. Ale na ilu mogłabym liczyć w jakiejś trudnej życiowej sytuacji? Właśnie, chyba każda z nas zna odpowiedź. Mam go głównie dlatego, że wszelkie wiadomości ze studiów płyną tylko tym źródłem ;/ No i po to, aby mieć kontakt z przyjaciółmi zza granicy, jest to po prostu tańsze niż korzystanie z telefonu.

    OdpowiedzUsuń
  73. niestety ceny książek już szybują w górę. Więc może się tak stać.. Tym bardziej, że internet wiele książek niedługo po premierze udostępnia za "darmo"

    OdpowiedzUsuń
  74. Tak, ale z drugiej strony jak czytam kolejny chłam o miłości, wampirach (ja naprawdę kocham wampiry, ale nie zawsze się da) i kotkach, to się poddaję i wolę sięgnąć po coś bardziej ambitnego. Ale zdarzyło mi się tak ze 3 razy w życiu. Zazwyczaj męczę się tak jak i Ty i doczytuję "badziewie" do końca, a potem żałuję straconego czasu :P. I bądź tu mądry - co za paradoks:P.

    OdpowiedzUsuń
  75. też racja. Później szkoda zmarnowanego czasu, jeśli książka okaże się nie za ciekawa. :| Ale gdybym nie doczytała do końca, to też źle :P
    Miałam tak z "Ręką Mistrza" Kinga.. Kompletnie nie przypadła mi do gustu, więc odłożyłam na półkę. Wróciłam do niej może rok, półtora roku później i pochłonęłam :D
    Myślę, że do niektórych książek po prostu trzeba "dojrzeć"- a to już indywidualna sprawa każdego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  76. Nie, no King to King ;). Ja mówię o typowo durnowatych jakichś seriach młodzieżowych o wampirach (chociaż podkreślam, że niektóre z nich są po prostu świetne), czy o jakiejś lekkiej, kobiecej literaturze, bo masz ochotę na odmóżdżenie i oddech pomiędzy ciężkimi lekturami, czy klasyką. Zaczynasz czytać i od początku ręce Ci opadają (rzadko wybieram taki kicz, ale czasami mi się zdarzy - zwłaszcza jak okładka świetna i opis na książce tez niczego sobie, a treść okazuje się być niestety jej przeciwieństwem) i co tu teraz zrobić, marnować czas i nerwy, czy rzucić w kąt. Oto jest dylemat hahaha :P

    OdpowiedzUsuń
  77. I ja nigdy wybrać nie potrafię! No niestety, okładki często kuszą i to bardzo. Miałam tak ostatnio z trylogią Grey'a. Wiem, że jedni uwielbiają, inni nienawidzą. A ja doczytałam do końca, ale opornie. O ile 1 część była dla mnie ok, to pozostałe przekolorowane. Gdybym wydała na to własne pieniądze, a nie pożyczyła byłabym baaaardzo zła :p

    OdpowiedzUsuń
  78. Też przeczytałam trylogię z Grey'em. Jedynkę zniosłam nawet nawet, na dwójce było gorzej, ale jakoś się udało, ale 3 była tak przewidywalna i beznadziejna, że była drogą przez mękę. Moja mama jest zachwycona Grey'em. Przypomniała sobie swoją młodość (mówię o seksie, a nie o sado macho;) i to, że jeszcze coś jest ją chyba w stanie... podniecić ;). W sumie przy Grey'u można odkryć, przypomnieć sobie, obudzić swoją seksualność - to prawda. Z jednej strony był to dla mnie szok, ale z drugiej moja mama nie ma jeszcze 60 lat, więc ma zostać starym kapciem, który żyje bez czułości? Ciekawe jak będzie ze mną w jej wieku czy będę pożądać, czy już dam sobie spokój i mi się odechce:P:D.

    OdpowiedzUsuń
  79. Nie oglądam filmów. Naprawdę, więc jeśli mi nie powiesz, zapewne nigdy się nie dowiem.

    A co do głównego tematu. Wiesz, czasami mam wrażenie, że we wszystkim następuje taki kryzys i w czytelnictwie też tak jest. Zobaczysz, że kiedy książki zaczną robić się mało popularne, młodzież, którą rodzice będą zachęcać do oglądania TV, zrobi im na przekór. Tak już jest.

    OdpowiedzUsuń
  80. Jego książka w przyszłości wyglądała jak kawałek materiału, który się rozkłada do rozmiarów około A5 i jak się nacisnęło wyrzucał w powietrze wiązki niebieskiego światła tworząc litery - jak się pochylisz nad tym materiałem, to możesz czytać, dziwne to było i nie sądzę, żeby nie męczyło oczu (dla mnie nie wyszła im ta wizja książki w przyszłości za bardzo), ale był też jeden papierowy egzemplarz "Moby Dicka" :P
    Mam ogromną nadzieję, ze czytelnictwo nie zaniknie i stanie się bardzo "na czasie" - to takie moje marzenie...

    OdpowiedzUsuń
  81. Myślę, ze to ciche marzenie każdego mola książkowego.

    OdpowiedzUsuń

ShareThis